Zdaję sobie sprawę, że żywienie suchą karmą ma tyle samo zwolenników co przeciwników. Od pewnego czasu w psim  żywieniu bardzo popularny jest BARF – jednak my karmimy suchą karmą.Wypróbowaliśmy kilka marek, z różnym skutkiem, ale zasady kierujące nami przy wyborze tego, co psom wrzucić do miski były zawsze te same. Jakie?

0) Marketówki precz!
Karmy sprzedawane w marketach nie nadają się do niczego, koniec, kropka. Karmienie nimi psa to najgorsza z możliwych opcji, to tak, jakby 2-latka prowadzać na 5 posiłków dziennie do najpodlejszego fast fooda w mieście. Nie, nie i jeszcze raz nie. Przeanalizowanie ich składu wyjaśni wszystko. Sama kukurydza/pszenica/soja + 3% mączki mięsnej. Pycha.

1) Dokładnie czytaj skład karmy
To pierwsza i najważniejsza zasada. Przeanalizowanie składu – zarówno ilości poszczególnych składników użytych do produkcji karmy (czyli ile i jakiego mięsa w niej jest, czego użyto jako wypełniacza, jakie są dodatkowe składniki etc.), jak i skład procentowy – ile dana karma zawiera białka, tłuszczu, wilgotność (im mniejsza wilgotność, tym lepiej!) etc. Na pierwszej części skupimy się jeszcze poniżej, a co do drugiej – musisz wiedzieć, jakie potrzeby ma Twój pies. Nie sugeruj się napisem na opakowaniu (np. “Doskonała karma dla pracujących labradorów”), myśl!
Czy Twój pies jest po sterylizacji? Wybierz karmę o mniejszej zawartości białka. Jest zima, chodzicie na 15km spacery codziennie, na których pies w różny sposób pracuje? Szukaj pokarmu wysokobiałkowego. Twój pies jest chory? Przede wszystkim skonsultuj się z mądrym weterynarzem, bo od choroby bardzo często zależy jak powinieneś prawidłowo żywić swego psa.

2) Pierwsze miejsce jest najważniejsze
Rzut oka na skład i już wiesz, którego składnika w jedzeniu Twojego psa jest najwięcej. Czy na pierwszym miejscu składu stoi kukurydza, pszenica czy cokolwiek innego niż mięso? Jeśli tak – możesz ją wyrzucić, to na pewno nie jest  dobre pożywienie dla Twojego pupila.

3) Produkty tabu
Czego nie powinno w karmie być wcale? Ogólnie rzecz biorąc – zbóż (ryż to też zboże), ale zdaję sobie sprawę, że to mocno utrudnia wybór. Ustalmy więc jedno: na pewno nie może być w niej kukurydzy (ani niczego kukurydzo-pochodnego), pszenicy i soi. Czemu? Są ciężkostrawne, alergizujące i mają wysoki indeks glikemiczny. Co to znaczy? Najprościej rzecz ujmując: mocno zapychają, ale nadwyrężają przy tym trzustkę.
Jeśli już wybieramy karmę ze zbożami w składzie – niech to będzie ryż (najłatwiej strawialny), owies albo jęczmień. Możemy też zamiast tego po prostu poszukać karmy całkowicie bezzbożowej – często z ziemniakami lub z topinamburem.
Kolejna rzecz: barwniki. Nie powinno ich w dobrej karmie być wcale. Jesli są – to po to by nas skusić “granulkami warzywnymi i granulkami z wołowiną”. Nie, nie i jeszcze raz nie.
Dalej – włókna jako wypełniacz. Pupla buraczana w karmie być musi bez dwóch zdań, ale na jednym z ostatnich miejsc składu! Np. w marketówkach znajdziecie ją znacznie wyżej – tania i nie-dobra.

4) 70% mięsa
Byłoby wspaniale… ale jeszcze nie siadaj do Internetu by tę karmę zakupić. Doczytaj najpierw, czy producent mówi o tych 70% w suchej masie, czy może mokrej. Jesli w tym drugim… no to muszę Cię zmartwic, ale mięso zawiera ok. 75% wody, znacznie mniej niż choćby zboża, proporcja w suchej masie więc się niekorzystnie przesuwa.
a) Mięso w karmie
Krótka piłka: pies najlepiej przyswaja białko zwierzęce. Wniosek prosty – jeśli karma zawiera mało mięsa, to zawiera dużo zbóż. Wniosek – pies musi jej zjeść bardzo dużo, by jego potrzeby były zaspokojone.
Mięso występuje w karmach w 3 rodzajach:
-mięso świeże: niby fajnie, ale jednak tak nie do końca, bo jak już pisałam wyżej – w procesie produkcyjnym traci ono bardzo dużo wody.
-mięso dehydratyzowane/mączka mięsna: tego właśnie szukamy – jakościowo odpowiednik mięsa świeżego, ale już wysuszone, a więc pozbawione wody. Jeśli tego mięsa jest 40%, to taka jest faktyczna zawartość w karmie.
-mączka mięsno-kostna/mączka pochodzenia zwierzęcego/mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego: wszystkie do jednego wora, bo to nic  fajnego – zmielone pióra, dzioby, skóra z włosami i inne przyjemności. Unikamy.

Dobra karma powinna zawierać >40% mięsa.

5) Nie bój się popiołu
Bo co to właściwie jest ten popiół? To minerały, które zawiera karma, wcześniej, w procesie produkcyjnym spalone. Ich proporcje znajdziemy na opakowaniu, ale dzięki wiedzy o ilości popiołu będziemy sobie mogli to dokładnie poprzeliczać. Widząc popiół w składzie nie uciekamy, ale uważamy, by jego zawartość wynosiła między 5% a 9%.

6) Co lubimy w karmie?
Przede wszystkim mięso, warzywa, owoce i sproszkowane jajko (wysoko przyswajalne). Dodatkowo – glukozamina, chondroityna. Tego szukamy i takie karmy wybieramy.

5) Nie daj się oszukać!
Producent nie umieszcza w Internecie dokładnego składu karmy? Zastanówmy się dlaczego- przecież jesli byłby naprawdę fajny, to chciałby się nim pochwalić, prawda? Jeśli tego składu nie ma, to znaczy jedno: ktoś chce nam opchnąć jakiś szajs. Od takich producentów i takich karm uciekaj jak najdalej.
Z opakowania krzyczy wielki napis “holistyczna!”, “naturalna!”? Umiarkowany entuzjazm wskazany, wróć do punktu pierwszego i sam oceń skład. Niestety nie istnieją żadne regulacje kiedy producent może używac takich terminów.
“Z jagnięciną”? Sprawdź w składzie, ile dokładnie tej jagnięciny jest w karmie, bo możesz trafić tak jak my z pierwszą karmą Bohuna. Karma “z jagnięciną” była tak naprawdę oparta na kurczaku, jagnięcina była na jednym z ostatnich miejsc w składzie.

To takie najbardziej ogólne zasady wyboru karmy, którymi my się kierujemy.

Na koniec – parę słów o tym, czemu karmimy suchą karmą.
Ze wzgledu wygody. Tak, to prawda. Dużo wyjeżdżamy i niestety nie wyobrażam sobie ciagnięcia BARFa na tydzień w górach z psami – policzcie sobie ile kg musielibyśmy ze sobą zabierać. Nasze psy od czasu do czasu dostają do swojego jedzenia dodatki – olej rybi, twaróg, mięso, warzywa – ale karmienie ich na codzień przygotowywanym w domu jedzeniem to dla nas mission impossible.
Wybieramy więc karmy z półki super premium, dokładnie czytając składy i obserwując nasze psy. To samo radzimy też nowym właścicielom szczeniąt z naszej hodowli. W rozwoju młodego psa rasy olbrzymiej proporcje składników odżywczych sa niezwykle istotne, a niezbyt doświadczona w tym temacie osoba może np. BARFem narobić więcej szkód niż pożytku. Jestem przeciwniczką takich eksperymentów zanim pies nie ukończy 2-2,5roku.

Pozdrowienia i do przeczytania!

Komentarze