Żeby nie było – tak, wiem, jestem monotematyczna 🙂

No ale co zrobić, skoro maluchy z dnia na dzień, w zasadzie z godziny na godzinę robią się coraz fajniejsze? Coraz bardziej lgną do nas (i do gości), zaczynają mieć swoje preferencje (jest grupka uwielbiająca spać na poduszce i jeden gagatek tolerujący tylko spanie brzuchem do góry), coraz wiecej kumają, na coraz więcej rzeczy reagują…?

Maluszki w niedzielę skończyły 2 tygodnie, mają już otwarte oczka, coraz pewniej chodzą 🙂 Wczoraj, z okazji pięknej pogody, bezwietrznej i słonecznej, pierwszy raz wyszliśmy na “spacer” 🙂 Tradycyjnie, na pierwszy ogień poszedł nasz niedokończony jeszcze taras… A było tak:

 

Ilość wrażeń (nowe dźwięki, widoki, słońce, lekkie podmuchy wiatru, nowe faktury podłoża) dla niektórych była tak duża, że trzeba było się wyłączyć i pójść spać 😉 Powstała za to obszerna dokumentacja fotograficzna 🙂

 

Idą zęby, dziąsełka swędzą… dobrze że dziadkowa ręka jest w pobliżu do memlania 😉

 

 

o, i dziadka ucho można też pociamkać!

 

 

 

 

 

Nie ma to jak poleżeć na bracie 😉

 

albo tak 🙂

 

 

 

 

 

 

powiem ci coś na uszko…

 

 

maszeruję!

Na swój nowy dom czeka już tylko jeden maluszek – chłopiec… i jestem zadowolona 🙂 Znowu ostra selekcja przyniosła rezulataty, dzieciaki będą miały wspaniałe, kochające rodziny, które nie mogą się ich już doczekać 🙂

A tymczasem – ja mam jeszcze trochę czasu na nacieszenie się nimi.

Komentarze