O tak, ten temat często się przewija w rozmowach – i tych na żywo, i tych przez FB.
Będę szczera: gdy widzę, jak ktoś ostrzygł na krótko berneńczyka lub innego psa o podobnej konstrukcji włosa… to nóż mi się w kieszeni otwiera i szlag mnie trafia.

To jest błąd! Psu nie będzie od takiego zabiegu łatwiej znieść upały!
Dlaczego?

Słów kilka o tym, jak jest zbudowana okrywa berneńczyka (i nie tylko oczywiście).
Przy samej skórze mamy podszerstek, czyli miękkie, nieco wełniste włosy, krótsze i delikatniejsze od dłuższych i twardszych od nich włosów okrywowych. Podszerstek nie jest przypadkowym i bezużytecznym tworem Matki Natury, która chciała sobie z psów zażartować. Jest niezbędny do izolacji termicznej psa – zarówno od zimna, jak i od ciepła.

Gdy usuniemy tylko podszerstek (np. furminatorem) nie ma jeszcze wielkiej tragedii (choć ja tej opcji nie lubię i nie stosuję) – w dalszym ciągu pozostaje włos okrywowy, który w pewien sposób psa od upału chroni. Problem pojawia się, gdy chwycimy za maszynkę i opitolimy psa na tradycyjne 9mm. Wtedy jest już problem. Nie dość, że psa nic od upału nie chroni, to jeszcze jest znacznie bardziej narażony na szkodliwe działanie słońca i ciepła, bo nie ma warsty izolacyjnej. O tym, w jaki sposób pies się chłodzi i jak wpływa na to krótkie strzyżenie – filmik zaczerpnięty stąd:

Podsumowując: gdy ogolimy psa na krótko jego skóra faktycznie szybko się chłodzi… ale tylko pod warunkiem, że otoczenie jest chłodne/podłoga/cokolwiek. W innym razie – równie szybko się nagrzewa, a o konsekwencjach przegrzania chyba nie muszę nikogo uświadamiać….?

Zamiast po maszynkę, radzę sięgnąć po szczotkę/grzebień i porządnie psa wyczesać, a w czasie upałów zapewnić mu chłodny kąt, jesli możecie – kąpiel w rzece i jeziorze i dostęp do wody.
A czym wyczesać psa możecie przeczytać np. tu 🙂

Komentarze