Jako właścicielka psów różnej płci często spotykam się z pytaniami jak sobie radzę. Pomyślałam sobie, że czas na posta na ten temat – może podpowie komuś, kto rozważa, czy dopsić się psem innej płci? 🙂

nasze różnopłciowe stado – od lewej Zuzia, Bohun i Bromba

Zdecydowanie najprostszą sytuację mamy, gdy żaden z naszych psów nie jest przeznaczony do hodowli oraz nie ma przeciwskazań do sterylizacji – wtedy po prostu, w odpowiednim momencie to robimy… i po problemie. Żadnych cieczek, żadnych zawirowań hormonalnych, spokój 🙂 Jednak co zrobić, jesli z jakichś względów sterylizacja jest wykluczona albo musimy ją odłożyć w czasie?

Pamiętam, że gdy decydowaliśmy się na stado różnopłciowe, wiele osób nam to odradzało. Snuli wizje wręcz z samych piekieł o tym, jaki to armagedon się dzieje, gdy w domu pies i suka aktualnie cieczkująca.
Później – gdy po pierwszej cieczce Zuzi mówiłam, że nie było źle, słyszałam – młoda suka, młody, nie kryjący jeszcze pies – zobaczysz co będzie później. Miało być straszniej niż w najstraszniejszym horrorze.

A jak jest w rzeczywistości?

Nie ma co się czarowac: to nie jest nasz ulubiony czas w roku… ale też nie przesadzajmy z tą masakrą. Pierwsze kilka dni to tylko wąchanie pod ogonem, kłapanie żuchwą i w zasadzie tyle – normalna ilość spacerów zupełnie wystarcza, by był spokój. “Weselej” zaczyna się robić w połowie drugiego tygodnia cieczki. Wtedy zdecydowanie hormony zaczynają o sobie dawać znać – i ze strony Bohuna, i aktualnie cieczkującej panny. Wtedy następuje moment, w którym musimy zwiększyć swoją uwagę: nie ma opcji, że psy sa sam na sam ze sobą. Nie i koniec. Nie ma samotnego wychodzenia na podwórko. Nie ma spania razem w jednym pokoju.

W praktyce rozwiązujemy to tak, że ktoś śpi na górze, a ktoś na dole – najczęściej na zmianę. Podobnie w dzień – pomaga nam w tym własnoręcznie zrobiona i zamontowana bramka na schody – jest na tyle wysoka, że nikt (odpukać!) nie próbuje jej przeskakiwać ani forsować. Bywa trochę rzewnie (Bohunowe szczekanie czasem kończy się przeciagłym jękiem 😉 ), Bohun czasem odmawia michy… ale tragedii nie ma. Na pewno jest to za to czas, w którym ilość ruchu – szczególnie dla kawalera – musi się drastycznie zwiększyć. Nie od dziś wiadomo, że jak pies ma zajęcie, to nie myśli o głupotach? W związku z tym oprócz standardowych spacerów jest jeszcze bieganie z panem i inne atrakcje.

Na pewno bardzo ważne jest tu też zwrócenie uwagi na sukę – ale to tyczy się każdego właściciela suki cieczkującej, nie tylko tej, która mieszka z pełnojajecznym samcem. U nas jest prosta zasada: zaczyna się cieczka = koniec spacerów bez smyczy i wychodzenia na nasze własne osobiste podwórko bez nadzoru. Niestety, hormony i w suce buzują, więc durne pomysły są na porządku dziennym… a niestety, z doświadczenia wiem, że nawet najlepsze ogrodzenie nie gwarantuje wizyt adoratorów. Więc przede wszystkim: kontrola… ale i suce zwiększona ilosć ruchu się w tym czasie przyda – chyba, ze akurat ma fazę na spanie – wtedy odpuszczamy.

Fajnym ułatwieniem są też dostępne choćby w sieci tabletki z chlorofilem dla suk – nie zwalnia nas to z obowiązku wzmożonej kontroli, ale na pewno trochę ulży wrażliwemu na walory dziewczyny samcowi. Niestety również nie zaufałabym żadnej opcji majtek – zarówno dla psa, jak i dla suki (jeszcze sensowne ubranie psa w bokserki jest faktycznie jakimś – choć nie doskonałym – zabezpieczeniem, ale majtki dla suki – nie chronią przed niczym).

Mimo wszystko – zdecydowanie jeśli nie jesteście hodowcami i nie planujecie rozrodu… to najlepszą opcją jest po prostu sterylizacja. Nie dość, że zdejmuje z głowy cieczkowe problemy, to jeszcze zapobiega niektórym rodzajom nowotworów 🙂

Komentarze