Chyba nikt nie ma wątpliwości, że socjalizacja to temat superważny. Doszłam wiec do wniosku, że podzielę się z Wami krok po kroku tym, jak ten proces wygląda w naszej hodowli 🙂

Zacznijmy od tego, ze wiem, co to znaczy mieć słabo zsocjalizowanego psa i bardzo możliwe, że właśnie przez to jestem taka palnięta na punkcie socjalizacji maluszków. Gdy trafiła do nas Zuzia szybko stało się jasne, że w kierunku jej socjalizacji zostało zrobione niewystarczająco. Około 6 miesięcy zajęło nam naprostowanie niektórych jej strachów, teraz jest już oczywiście wszystko w porządku…. ale łatwo nie było.
Dlatego chcemy oszczędzić tego przyszłym wlaścicielom naszych maluszków.

Zacznijmy od tego, że w rozwoju szczeniaka mamy kilka okresów, w których różnie podchodzą one do nowych bodźców, które im zapewnimy (albo same sobie zapewnią). Do tych właśnie okresów dostosowujemy nasze działania…. jedna zasada socjalizacji jest jednak niezmienna i dla nas najważniejsza:

Do rzeczy więc! Porozmawiajmy o konkretach 🙂

Maluszki rodzą się ślepe, głuche i z upośledzoną termoregulacją (czyli trzeba je chociażby dogrzewać, gdy jest w domu chłodno) oraz niewprawną pracą przewodu pokarmowego. Wydawałoby się, że to czas, kiedy niewiele możemy… ale nic bardziej mylnego! Od 3 do 16 dnia życia maluszki są niezwykle podatne na bodźce dotykowe i termiczne, to więc doskonały czas na zastosowanie wczesnej neurostymulacji – czyli pierwszego etapu socjalizacji.
O technikach neurostymulacji pisałam więcej już jakiś czas temu, przypomnę więc tylko, że

Badania przeprowadzone nie tylko na myszach i szczurach, ale również na psach i kotach udowodniły, ze maluszki poddawane neurostymulacji są przede wszystkim bardziej odporne na stres – nie działają na zasadzie “wszystko albo nic”, ale potrafią prezentować cały wachlarz różnych zachowań.

 

To najlepszy czas na poznawanie wszystkiego co nowe. W tym momencie maluchy są bardzo ciekawskie i przede wszystkim nie boją się nowości. Do każdego doświadczenia nastawione są z góry pozytywnie. Mamy w tym czasie szansę – niepowtarzalną! – i aż grzech jej nie wykorzystać.

Co my robimy? Dosłownie wszystko.
Zapoznajemy maluchy z dziwnymi dźwiękami i sytuacjami – pralką (to jest hicior! mieliśmy takich agentów, którzy potrafili godzinami siedzieć wpatrzeni we włączoną pralkę), zmywarką, odkurzaczem, wiertarką, piłą spalinową, kosiarką, samochodem, dźwiękami ulicy (w tym wieku jedyną możliwością jest w zasadzie puszczanie ich z komputera + wycieczki samochodowe), spadającymi miskami i garnkami, prysznicem, wanną… no jednym słowem ze wszystkim co nam tylko przyjdzie do głowy. W tym czasie szczeniaki uczą się też jedzenia różnych rzeczy – owoców, warzyw, miesa surowego i gotowanego, kości (surowych), nabiału, ryb no i oczywiście suchej karmy. Mają kontakt z naszymi weterynarzami, poznają “medyczne” zapachy – wszystko w taki sposób, by ich skojarzenia były wyłącznie dobre. Uczą się dzielnego znoszenia zabiegów pielęgnacyjnych – przycinania pazurków, czesania, kąpania, suszenia, dotykania oczu, uszu i wszelkich innych psich okolic 🙂 Przed ukończeniem 6 tygodnia idą również na pierwszy spacer za bramę – możemy sobie na to pozwolić, bo mieszkamy w naprawde odludnej okolicy, więc nie musimy się o maluszki obawiać, za to jest to doskonała okazja do zapoznania się z krowami, końmi i innymi zwierzętami gospodarskimi.
Najważniejsza jest jednak z tego wszystkieg socjalizacja z człowiekiem… a w zasadzie różnymi ludźmi. Gdy mamy szczeniaki zawsze mamy też i gości – i dobrze! Goście różnie pachną, różnie wyglądają, różnie się zachowują, często są również dziećmi 😉 Pokazujemy maluszkom, ze nie ma co się bać dużego kapelusza, parasolki, długiej spódnicy czy butów na obcasie, bo człowiek jest po prostu fajny. Zapraszamy również przyjaciół z zaufanymi (to bardzo ważne!) psami.

 

To czas wykorzystywany częsciowo przez nas, częściowo przez nowe rodziny naszych maluszków. My mamy jeszcze 3 tygodnie (szczeniaki opuszczają nas w wieku 10 tygodni) na przypomnienie, że nie ma się czego bać. Wracamy więc do bodźców, które otrzymywały wcześniej i utrwalamy.

Gdy maluchy jada do nowych domów za ich socjalizację zaczynają odpowiadać ich nowi właściciele. Zawsze doradzamy wychodzenie ze szczeniakiem od samego poczatku – oczywiście niezbędny jest nam do tego zdrowy rozsądek (czyli unikanie kontaktów z nieznanymi psami, unikanie tzw “psich sralników” czyli miejsc gdzie załatwia się całe osiedle itd), ale jako, że starannie wybieramy właścicieli to o ich zdrowy rozsądek się nie martwimy 🙂

O czym trzeba pamiętać (oprócz najważniejszej zasady socjalizacji)? Że socjalizacja trwa przez całe życie psa. Jej podstawą jest dobra relacja z człowiekiem, pies musi swojemu przewodnikowi po prostu ufać. Musi być przekonany, że ten jego człowiek nie prowadzi go do czegoś złego, że zawsze będzie go bronił.

Jak do takiej więzi dojść? O tym już niedługo 😉

Komentarze