2 słowa, które sprawiają, że właściciele niewysterylizowanych suk wzdychają głęboko i melancholijnie spogladają w dal – bynajmniej nie z utęsknieniem ani rozżewnieniem, raczej pełni zrezygnowania i smutku. 2 słowa, które nie wydawały mi się niczym strasznym – póki nie miałam własnej niewysterylizowanej suki. 2 słowa, których znaczenia nie zrozumie nikt, kto tej akcji nie przeszedł.

(dramatyczne werble)

CIĄŻĄ UROJONA

No dobra, dajmy spokój z tą atmosferą grozy, gorsze rzeczy się dzieją na świecie (podobno 😉 )… choć nie ma co się czarować, ciąża urojona do przyjemności nie należy.
Skąd ten temat? A stąd, że właśnie mam w domu taka jedną wyimaginowaną ciężarówkę – Zuzię i wszyscy (Śledzie dwunożne i czworonożne) zaczynamy jej mieć po dziurki w nosie. Ale do rzeczy.

 

Co to w zasadzie jest ta ciąża urojona?

Atawizm i fizjologia. Tak… czasem próbuję się tym uspokajać, ale idzie mi średnio ze wskazaniem na wcale. O co chodzi? Ano o to, że w wilczym stadzie takie ciąże urojone (inaczej rzekome) występowały i występują z czysto praktycznych względów. Gdy samica-matka wybiera się na polowanie, to zanim wróci (albo jeśli nie wróci) pozostałe w stadzie ciotki maja pokarm i nazwijmy to… psychiczne zdolności, by zająć się jej potomstwem. Pochodzą one ze stymulowanego przez przetrwałe ciałko żółte układu hormonalnego suki.

W każdym razie – nasze psie dziewczyny w spadku po przodkach taki oto dar otrzymały. Jak dla mnie – kijowy, ale co zrobić, trzeba z tym żyć.

 

Jak to działa?

Strrrrrasznie.

A tak bardziej rzeczowo?
Około 50-80 dni od ostatniej cieczki (czyli przybliżając – w okresie, w ktorym – gdyby była w prawdziwej ciąży – zbliżalibyśmy się do porodu) suka zaczyna zachowywać się inaczej. W naszym przypadku – jest słodka jak miód (kto zna Zuzię ten wie, jaka jest na co dzień). Przytula się jak szalona – do nas, do reszty Śledzi, do pluszowego sępa… właśnie- sęp i inne zabawki – szczególnie te wydające odgłosy – są w takim momencie najbardziej ukochane, zbierane na kupę i bronione przed światem. Dodatkowo w tym sezonie Zuzia postanowiła sobie umościć norę… pod suszarką na pranie. Łazi za Śledziami, wylizuje uszy, a tak najchętniej to Śledzie w całości… taaak. Jest męcząca i upierdliwa.
Do kompletu listwy mleczne robią się nabrzmiałe, może – jesli nie zareagujecie wcześnie – pojawić się w nich mleko.

No wariatka, jak to nazwać inaczej.
Aha. Atawizm i fizjologia.

 

Ratunku, co robić?!

Zacząć od wspomnianego na początku westchnienia i melancholijnego spojrzenia najlepiej, bo nie ma na to natychmiast działającego lekarstwa.
Podstawą i pierwszą rzeczą, którą musimy zrobić… jest zrobienie suce niedobrze. Tak, niestety – ja też tego nie lubię, ale taka prawda. Co się w tym zawiera?

– mniej żarcia, co by wyhamować ewentualną laktację
– wszystkie zabawki do szafy, co by nie było kogo niańczyć (ucinamy również próby niańczenia reszty stada – u nas Śledzie po kilku dniach same zaczęły sobie z zuziowymi zapędami radzić)
– ban na tulenie, mizianie, głaskanie i przytulanie; no niestety, a już na pewno wszelkie gładzenie po brzuchu jest niewskazane

Przede wszystkim zaś: ruch i zajęcie. Tak by panna padała i zamiast ciążę w głowie miała tylko spanie.

Jeśli to wszystko nie pomoże i pojawi się mleko… no to niestety, chciał czy nie chciał, trzeba do weta po bromokryptynę. Jeśli jej nie podamy przy laktacji ryzykujemy zastój w piersiach i zapalenie gruczołu… a tego wam naprawdę nie życzę (przeszlismy przy pierwszym miocie i to chyba moje dotychczas najgorsze doświadczenie hodowlane), bo to ma-sa-kra.

Od razu mówię: musicie uzbroić się w cierpliwość, bo to nie przejdzie na pstryknięcie palcami – za to po tygodniu uczciwego “niekochania” objawy będą stopniowo słabły. A wtedy – do zobaczenia przy następnej cieczce 😉

Tak – niestety ciąża urojona ma tendencję do nawracania.
Oczywiście nie u każdej suki objawowa ciąża rzekoma się w ogóle pojawi, ale jedynym pewnym sposobem jej zapobiegania jest sterylizacja.

 

Co Śledzie na to?

Ano nic. Przeżyjemy, jak za każdym razem 😉 Ale nie ukrywam – nic fajnego. Nawet nie z powodu upierdliwości wyżej wymienionej panny… ja po prostu bardzo nie lubię sytuacji, w której muszę któregokolwiek Śledzia potraktować gorzej niż resztę – a to jest właśnie jedna z takich sytuacji.

Komentarze