Jak tam, żyjecie po Świętach? 🙂 Nie przejedliście się? 🙂 My spędziliśmy ten czas głównie w trybie spacerowym, więc dalej mieścimy się we wszystkie spodnie 😉

Dzisiaj post, do którego zabierałam się już jakiś czas, wiec żeby nie przedłużać – do rzeczy!

Planowaliśmy się wybrać w lutym w góry (niestety, jak wiecie – nie wyszło), a nasze psy chodzą po górach w szelkach… na stanie mieliśmy o jedne szelki za mało. Z pomocą przyszedł nam WhiteFox i Eevee dostała swoje pierwsze, nowiuśkie szeleczki 🙂

Pierwszy plus, który rzucił nam się w oczy po twarciu paczuszki to śliczna oprawa. Szelki zawinięte w szary papier, przewiązane niteczką, papierowa metka… Śledziowy może w zachwyt nie wpadł, ale ja jestem sroczka na takie rzeczy, więc to pierwsze TAK, które mówie tej firmie.

Drugi plus docenił już sam Śledziowy (a to nie byle co!) – są nim mocne szwy.

No nie ma wątpliwości, nitka jest porządna – to grubaśna nić kaletnicza. To nie jest nić, którą przerwiecie w rękach 😉 Szwy są równiutkie, podwójne w newralgicznych miejscach, przeszycia w kopertkę to również to, co bardzo lubimy.

Zatrzask też jest słusznej wielkości:

Szarpaliśmy i ciągaliśmy pod różnymi katami i na różne sposoby – nie puszcza, nie trzeszczy, nie sprawia, że czuje sie zagrożona 😉 Ładnie, swobodnie chodzi, dobrze się rozpina i zapina. Zdecydowanie fajny i dopasowany gabarytami 😉

Na podszycie szelek wybralismy miętowy, gruby neopren.

Pomijam walory estetyczne tego połączenia (no ale przyznajcie – komponuje sie super!) – neopren jest naprawdę gruby i puszysty. Nie jakaś tam cieniutka szmatka – porządny materiał. O zaletach samego neoprenu opowiadać nie będę, bo sami wiecie, że jest fajny.

Okucia są mocne i spawane – niby to podstawa, ale zawsze na to zwracam uwagę. Mam psy, które potrafią pociągnąć, szelki też będą używane do zadań specjalnych (chodzimy w nich tylko w góry), więc liczę na to, że kółko mi się nie rozegnie w najmniej spodziewanym momencie.

Jak leżą?

Zacznijmy od tego, że przyszły wyregulowane na Eevee 🙂 dostalismy je dokładnie tak ustawione, jakie wymiary podałam, więc od razu wskoczyły na grzbiet młodej damy i leżały idealnie 🙂

No przyznajcie, do twarzy pannie w nich, prawda? 🙂

 

Ich zdecydowanym plusem jest to, że mimo ostrych harców testowych, nie przesuwają się na bok w trakcie użytkowania – dzieje się to ze starymi szelkami Zuzi i Bohuna – jeszcze od ActiveDog. Whitefoxy trzymają się na miejscu, a kto zna Eevee, ten wie, ze ta dziewczyna to mała torpeda 🙂

Zdecydowanie opiszemy nasze wrażenia po wybraniu się z szelkami w góry – to jednak dość specyficzne warunki… ale wiecie co? Nie mam wątpliwości, że się sprawdzą.

Na koniec to, co mnie urzekło: kontakt z Olą z WhiteFox. Przesympatyczny, konkretny, miły. Błyskawiczna wysyłka – szczególnie, że miały dotrzeć przed naszym wyjazdem. Zdecydowanie na wielkie tak jest cała “opieka nad klientem” w tej firmie!

Nie ma co tu podsumowywać – nie mam żadnych zastrzeżeń ani do firmy, ani do produktu – a wręcz przeciwnie. Mogę z czystym sumieniem już w tym momencie powiedzieć, że

Komentarze