Dzisiaj moi drodzy dla Was – wywiad 🙂 Wywiad z osobą, która pojawia się na tym blogu nie po raz pierwszy – tylko wcześniejsze razy były znacznie skromniejsze i cichsze 🙂 Nie mogło tak jednak pozostać, że osoba, której zdjęcia przewijały się w kilku Rasowych Czwartkach pozostanie tak tylko ledwo zauważona, w związku z tym – dziś pogadamy o fotografii zwierząt z Niną Kowalską, będziecie mogli również obejrzeć kilka zdjęć autorstwa Niny – zaznaczam, nie było łatwo wybrać te najlepsze, bo wszystkie są świetne! Po więcej zajrzyjcie na stronę i fanpejdża Niny 🙂

Skąd pomysł na fotografię? Ktoś Cię zainspirował, skończyłaś jakiś kurs…?

Tak naprawdę ciężko stwierdzić skąd mi się to wzięło 😉 Od kiedy pamiętam chodziłam jeszcze z takim starym aparatem, pstrykałam wszystko i całe kieszonkowe wydawałam na wywoływanie kliszy i kupowanie nowych. Często po wywołaniu nawet już nie pamiętałam co na tym zdjęciu chciałam uwiecznić – np ptaszka na kablach wysokiego  napięcia który akurat tak się przekręcił że nawet nie był go widać na zdjęciu… i jak się możecie domyślić artyzm dziecka między 5 a 11 rokiem życia był na bardzo wysokim poziomie 🙂 Kursów nie mam skończonych żadnych, natomiast mam dwóch Michałów którzy dzielnie i cierpliwie mnie uczą i odpowiadają na moje niekończące się pytania 😉

 

A jak skierowałaś się w stronę fotografii psów?

Jeśli chodzi o ukierunkowanie się na psy, ale nie tylko bo również konie i koty, to zaczęło się w 2002 gdy kupiłam sobie pierwszą cyfrówkę i pierwszego golden retrievera. Jako, że nasi przyjaciele są z nami tak krótko, chciałam uwieczniać każdą możliwą chwilę. Potem jeszcze pojawił się pierwszy miot i jakoś tak w między czasie fotografia zaczęła powoli zmieniać się w coś więcej niż tylko pstrykanie “ile się zmieści na karcie”. Parę lat później wreszcie doczekałam się pierwszej lustrzanki z wymarzonym teleobiektywem i “przepadłam” 😉

 

Skąd czerpiesz inspiracje do swoich zdjęć?

Inspirację czerpię z moich modeli, czyli po prostu ze zwierząt. Mój umysł też już pracuję inaczej niż zwykłego człowieka – gdzie nie jestem skanuję cały teren i wpuszczam różne rasy i ogólnie gatunki futer i wyobrażam sobie który jakby się komponował z zastaną scenerią, również zależną od pory roku. Uwielbiam spacerować po nowych terenach i wyszukiwać nowe plenery, uwielbiam jadąc w trasę wyglądać przez okno i wymyślać nowe pomysł na sesje. Nie znoszę natomiast jak jest gdzieś jakiejś miejsce które idealnie pasuje do mojej wizji na zdjęcia a nie można np zabrać tam psa 😉 Staram się raczej nie inspirować zdjęciami innych fotografów żeby tworzyć swój osobisty styl, a nie kiepskie podróbki czegoś, co ktoś sobie wypracował sam… A niestety jest to dość częste zjawisko i bardzo łatwo to zaobserwować zarówno jeśli chodzi o styl samego zdjęcia jak i styl późniejszej edycji.

 

Gdybyś miała powiedzieć o jednej najfajniejszej i jednej najtrudniejszej rzeczy w fotografii zwierząt, to co by to było?

Hmmm.. Najfajniejsza to chyba ta nieprzewidywalność, one mają milion pomysł na sekundę i w zasadzie pozują same, a jako że każdy ma inny charakter, to nie ma szans na dwa identyczne ujęcia. Nie tak jak sesje ludzi, na które to fotograf musi być przygotowany z pomysłami, pozami i minami… A najtrudniejsze? chyba współpraca z właścicielami. Często mam kogoś na sesję, kto np chce żeby pies wyglądał naturalnie i swobodnie, a nie zamierza na czas sesji odpiąć mi flexi i zdjąć mu kolczatki. Kolejna trudność to fakt, że to praca z ziemi. Jeśli dzień wcześniej była ulewa to czeka Cie taplanie w błocie żeby mieć dobre ujęcie, a dodatkowo tym niżej, im mniejszą rasę fotografujesz.

 

Sama mam psy, również bawię się trochę fotografią, ale wiem, że robienie zdjęć swoim psom to zupełnie inna bajka niż obcy modele. W jaki sposób przygotowujesz psa i samą siebie do sesji?

Zgadza się, fotografowanie swoich psów a cudzych to dwa różne światy.
Przede wszystkim dowiaduję się jakiego psa mam fotografować. Wiek, wielkość, czego od sesji oczekuje właściciel i całej “otoczki” wspomnianej w poprzedniej odpowiedzi (np czy są w stanie psa spuścić ze smyczy), jak reaguje na duże rozproszenia żeby dobrać odpowiednie miejsce – np. czy musi to być las bo w parku się nie skupi. Proszę zawsze właściciela, żeby zabrał ze sobą zarówno znane psu smaczki jak i całkiem nowe; to samo z zabawkami. Na każdego działa co innego – jeden na znane będzie ładnie pracował a drugi je oleje, bo będą ciekawsze rzeczy, a dopiero na nowe zacznie pracować… a drugi na nowe tak się pobudzi że nic nie damy rady z nim zrobić. Najczęściej zabieram ze sobą samą piszczałkę bez zabawki, zwykłą piszczałkę wydłubaną z miśka przez moje psy 😉 a także piórko z dzwoneczkiem przyczepione do końskiego bata żeby skierować w dobrym kierunku spojrzenie czy też głowę. No i ubieram się jakbym wybierała się na off-road 😀

 

To pytanie musiało się pojawić: jak namawiasz – bądź co bądź obce psy! – do robienia tego, czego chcesz, do pozowania?

Magia! czaruję je 😀 nie no żartuje, choć niektórzy twierdzą, że naprawdę muszę czarować… to chyba wcale tak nie jest. Ja ogólnie nie przepadam za zdjęciami pozowanymi, raczej łapię psy w czasie zabawy. Jeśli już mocno chce psa w jakimś miejscu siedzącego albo leżącego, to najpierw zwabiam go tam do zabawy i czekam, aż w oczekiwaniu na np rzut zabawki sam usiądzie (to akurat większość psów ma wyuczone 😉 ). Wtedy wydaję jakiś dziwny dźwięk, których potrafię wydawać z siebie całą gamę 😉 i w sekundzie, w której się spojrzy, ja naciskam spust migawki 🙂 to taki jeden pomysł z miliona na które wpadam tak naprawdę w trakcie sesji, gdyż musi to być dopasowane do konkretnego osobnika. Nie ma jednej skutecznej metody na wszystko i wszystkich, ale znajomość mowy ciała psa i psiej psychologii jest podstawą do dobrych ujęć. Jak jesteś w stanie przewidzieć większość kolejnych ruchów psa czy reakcji na Twoje zachowanie, to jesteś wstanie tak pokierować psem i właścicielem żeby uzyskać zamierzony efekt 🙂

Porozmawiajmy chwilę o aspektach praktycznych: jakiego sprzętu używasz do fotografowania? Bez czego – oprócz oczywiście aparatu – nie ruszysz się na sesję zdjęciową?

Obecnie używam Nikona D7100 z Nikkorem 70-300 i Nikkorem 18-70 a także stały obiektyw – również Nikkor 50, plus pierścienie do makrofotografii. Na sesje zwykle zabieram cały zestaw poza pierścieniami, bo nigdy nie wiadomo co mi wpadnie do głowy i czego będę potrzebować 😉 zawsze zabieram paczkę chusteczek, szmatkę i płyn do czyszczenia szkieł, szczotkę psią, smaki, wspomnianą już piszczałkę i jak nie zapomnę, to ten bacik z piórkiem i dzwoneczkiem 😉

Jakiego rodzaju zdjęcia najbardziej lubisz robić?

Uwielbiam bawić się światłem (zachody, wschody, mgły, las), uwielbiam uchwycać rozwiane fafle, otrzepywane krople i szczęśliwe psy, czyli aportujące, pływające, bawiące się z innymi psami. Lubię wyzwania fotograficzne więc np białe psy na śniegu, albo dużą grupę psów wściekających się razem. Takie moje marzenie od zawsze, to uchwycić kilka psów w locie podczas skoku z pomostu do wody 🙂 może kiedyś znajdę odpowiednie miejsce i chętnych modeli 😉 teraz też wkręciłam się w sesje studyjne, co też wiąże się z zabawą światłem – co prawda nie tym zastanym, a stworzonym, ale jednak 😉 uwielbiam też detale na zdjęciach, ale to w zasadzie głównie końskie i kocie np oczy, wąsy czy kopyta w ruchu od spodu, a co za tym idzie również makrofotografię.

 

Spodobały Wam sie zdjęcia Niny? 🙂 Koniecznie wpadnijcie na jej fanpejdża, by być na bieżąco z jej nowymi sesjami! 🙂

 

 

Komentarze