Czy wracacie do domu z duszą na ramieniu zastanawiajac się, co zastaniecie w środku? Czasem boicie się otworzyć drzwi? Jeśli tak – to zdecydowanie artykuł dla Was 😉 Jeśli nie – podzielcie się swoimi patentami na spokojny powrót do spokojnego psa w komentarzach!

Zastanówmy się na początek, dlaczego w ogóle psy robią w domu armageddon gdy wychodzimy.
Są dwa główne powody takiego zachowania.

Zacznijmy od pierwszego – łatwiejszego do opanowania. Jest nim…

Nuda

 

Tu sprawa jest tak naprawdę prosta. Pies zostaje sam i jakoś nadmiar energii musi rozładować. Jako, że najlepsze zajęcia, które sobie może znaleźć to właśnie w naszych oczach demolka… no to jest jak jest.

Co można z tym zrobić? Zacząć od zapewnienia psu wysiłku (zarówno fizycznego, jak i umysłowego) przed wyjściem z domu. Spacer z rana obowiązkowo, najlepiej długi i najeżony aktywnością. My również tak robimy, szczególnie jesli planujemy wyjście na dłuższy czas (kilka razy w roku się zdarza) – nasze psy nie niszczą, ale przecież czas im minie szybciej, jesli go po prostu prześpią 😉

Oprócz tego dobrym pomysłem jest zapewnienie psu zajęcia na czas, gdy nas nie ma. Tu musicie oprzeć się na tym, na ile swojego czworonoga znacie, bo jednego zajmie kong wysmarowany w środku pysznościami i wypchany smakołykami, a innego – kość. Przy tym drugim pomyśle pamiętajcie, by to była bardzo duża kość, najlepiej większa niż zazwyczaj – tak, by pies nie miał szans jej pokruszyć i zrobic sobie krzywdę.

Drugi powód siania zniszczenia pod nieobecność właścicieli to…

Lęk separacyjny

 

I to jest problem poważny, na czym polega doskonale pokazuje obrazek powyżej.

Dlaczego się pojawia? Powodów może być kilka, bardzo często problem zaczyna się we wczesnym szczenięctwie – od nerwowej matki miotu, za wczesnego zabrania z gniazda, niewłaściwego podejścia hodowcy; potem, w nowym domu – od (nazwijmy to ogólnie) nieprawidłowych nawyków okołowyjściowych 😉 mam tu na myśli szczególnie nie nauczenie szczeniaka (małymi kroczkami) zostawania w domu, robienie “wielkiego halo” z wychodzenia z domu (ciumkanie, wylewne żegnanie sie z psem) i powrotu. To wszystko może sprawić, że nasz pies każde wyjście bedzie przeżywał jak śmiertelne zagrożenie.

Co możemy zrobić? Na pewno nie zaszkodzi zmęczenie psa przed wyjsciem jak w przypadku nudy. Do tego warto wrócić do nauki jak we wczesnym szczenięctwie – czyli wychodzić (możliwe, że na poczatku tylko do łazienki – zamykając za sobą drzwi) na chwilę (nawet tylko minutę na początku), nie żegnać się z psem, nie witać i stopniowo zwiększać dlugość czasu spędzonego samotnie. Warto również pomyśleć o klatkowaniu (nie, błagam, nie powtarzajcie mitu, że zamykanie psa w klatce przy wychodzeniu z domu to zwyrodnialstwo – prawidłowo przeprowadzony trening klatkowy to dla psa wielki plus i poczucie bezpieczeństwa) – jeśli chcecie (proszę o info) – to jako, że temat jest długi, to może o nim powstać oddzielny post.

 

Pamiętaj!

Nigdy nie karć psa za zniszczenia, które zrobił pod twoją nieobecność. NIGDY.
Jedyne, co możesz w ten sposób osiągnąć to przykre skojarzenia związane z Twoim powrotem do domu, a od tego już tylko krok do stresu takiego, który trzeba niszczeniem rozładować… a koło się zamyka.

W ramach podsumowania – grafika do podania dalej 🙂 poprzednie spotkały się z bardzo dużym zainteresowaniem, bardzo mi z tego powodu miło! 🙂

 

Komentarze