Kontynuujemy temat 🙂 Dla tych, którzy nie czytali -> tydzień pierwszy

Maluchy mają już 2 tygodnie. Co się zmieniło?

Na pewno utyły i urosły 😉 Są już coraz fajniejsze – coraz bardziej psie. Charakterki widać już bardzo mocno (jasne, pewne cechy zobaczymy, jak zaczną być bardziej mobilne i kumate, w okolicy 4-5 tygodni, ale sporo widać już teraz). Zaczęły się pierwsze zabawy między szczeniętami… bo właśnie – otworzyły oczka 🙂

Pierwsze szparki zaczęły się uchylać w 9 dniu, a do końca 2 tygodnia wszystkie już miały szeroko otwarte oczka 🙂 To jest ten etap, że mimo patrzenia, maluchy działają jeszcze głównie na węch, ale te proporcje będą się błyskawicznie zmieniać.

Oczywiście kontynuujemy neurostymulację – filmik jest już nagrany, więc wkrótce będziecie mogli zobaczyć na własne oczy, jak to wygląda u Śledzi.

To, co w ciągu tego tygodnia nas najbardziej zaskoczyło (i na co w zasadzie nie byliśmy przygotowani do końca) to chęci młodocianych Śledzi do jedzenia czegoś innego niż mleko mamy. Przy poprzednich miotach tego nie było – mniej więcej do końcówki 3 tygodnia można było postawić Zuzi miskę w kojcu. Teraz nie ma takiej opcji – maluchy są wybitnie zainteresowane jej zawartością, a jako, że próbują ciumkać chrupki (a boimy się, by się nie zadławiły), to miska została z kojca wyeksmitowana.

Nie mogliśmy jednak pozostać głusi na Śledziowe żądania, więc z okazji skończenia 2 tygodni maluszki dostały pierwsze mięsko – mieloną wołowinę (to jeszcze etap na mięsko czyste i bez żyłek, ale spokojnie – dojdziemy i do normalnego 😉 ). To, jakie były zachwycone niektórzy z Was widzieli na pewno na naszym fanpage 😉

W tym tygodniu nasze maluszki dostały też imiona, które będą miały wpisane w rodowody 🙂 Idziemy dalej tym samym torem, co przy poprzednich miotach – imiona są tradycyjne, słowiańskie, znaczące 🙂 Przedstawiamy naszą – nie anonimową już – słodką siódemkę:

CIECIRADA Śledzikujący Bern – “ta, która cieszy się z cioci, jest do niej życzliwie nastawiona” – Pani Piesek (zwana Panią Suką przez niektórych 😉 ) dostała takie imię, bo jest niekwestionowaną ulubienicą Moniki – która jak ostatnio wspominaliśmy była nieoceniona pomocą w trakcie narodzin szczeniąt;

CHOCIEBĄD Śledzikujący Bern – “chcący żyć” – przyszedł na świat jako pierwszy w tym miocie, niestety odrobinę zachłyśnięty – chwilę zajęło nam przywrócenie go do życia, ale na szczęście wszystko się udało i Pan Wiewiórka (tak tak, to ten bandyta) jest teraz ulubieńcem swojego Śledziowego Dziadka 🙂 nawet imieniny ma tego samego dnia, którego Dziadek ma urodziny 🙂

CIESZMIR Śledzikujący Bern – “ten, którego cieszy pokój” – Pan Sówka, wyjątkowo pokojowe i grzeczne dziecię, musiał otrzymać właśnie takie imię 😉

CHOCIEMIR Śledzikujący Bern – “pragnący pokoju” – Pan Truskawka, czyli drugi super grzeczny, miły i pokojowo nastawiony do wszystkiego i wszystkich chłopiec w tym miocie 🙂

CHWALIMIRA Śledzikujący Bern – żeńskie imię pochodzące od męskiego “Chwalimir” – czyli “ta, która sławi pokój” – Pani Rybka to słodka przytulanka, co prawda mająca swoje zdanie, ale najlepiej jej jednak na rączkach 😉

CZCISŁAW Śledzikujący Bern – “ten, który sławi dobre imię” – Pan Autko, śliczny chłopiec, grzeczny, sympatyczny, a do tego zapowiada sie (tfu tfu) na bardzo dorodnego pana psa 🙂

CIECHOSŁAWA Śledzikujący Bern – “sławiąca radość” – Pani Serduszko to taki grzeczny, mały piesek, śpioszek, że jestem przekonana, że będzie dla kogoś ogromną radością i wspaniałą towarzyszką życia 🙂

To by było na tyle, jeśli chodzi o drugi tydzień życia maluszków. Od dziś chyba zacznę notować, co się dzieje, bo z doświadczenia wiem, że teraz to dopiero będą się błyskawicznie rozwijać… 😉

Komentarze