Co wiecie o psich pazurach? Po co są psu (czyżby oczywiste?)? Czy należy je przycinać? Jak to zrobić? Co może się stać, jeśli pies ma zbyt długie pazury?

Tak, tak. O tym właśnie dziś będzie.
Dla odmiany merytorycznie, a nie emocjonalnie (przynajmniej się postaram).

O tym, że pazur to wytwór rogowy naskórka zapewne wiecie. Ale co to właściwie znaczy?
Nasza (i psia) skóra składa się z 3 głównych warstw. Idąc od zewnątrz są to naskórek, skóra właściwa i tkanka podskórna. Zajmiemy się tylko tą pierwszą warstwą.

Wydawałoby się, że naskórek to prosta sprawa, bez większego zróżnicowania. Nic bardziej mylnego, że tak pozwolę sobie zacytować klasyka 😉 Najłatwiej wyobrazić go sobie, jako taką kolejkę do kasy w sklepie, w której przesuwamy się do wymarzonego celu (kasa) i w końcu wychodzimy ze sklepu.
Na samym spodzie naskórka znajduje się warstwa podstawna. To w niej zlokalizowane są komórki, które są prekursorem właściwych komórek naskórka (w naszej analogii bylibyśmy to my jeszcze buszujący między półkami w sklepie) a także melanocyty – te komórki, które zapewniają nam latem piękną opaleniznę (tzn niektórym z nas zapewniają – mi raczej słabo 😉 ).
Nad nią mamy warstwę kolczystą. Jak widzicie komórki nie są już okrąglutkie i miłe, a zaczynają się spłaszczać i wydłużać – tu właśnie zaczyna się proces rogowacenia… czyli właściwie obumierania komórek.  Warstwa ta ma też dodatkową, bardzo istotną rolę – produkuje mieszaninę tłuszczowych związków, które będą chronić skórę przed nadmierną utratą wody.
Idąc w stronę światła 😉 czyli ku górze, zbliżając się coraz bardziej do kasy, natrafiamy na warstwę ziarnistą. Mamy tu starsze komórki, których jądra komórkowe zaczynają obumierać, a w cytoplazmie komórek (czyli tej substancji, która wypełnia ich wnętrze) pojawiają się charakterystyczne ziarnistości – keratynosomy (które będą swoistym cementem dla komórek) oraz ziarna keratohialiny (która będzie wzmacniać keratynę).
W miejscach na ciele gdzie mamy wyjątkowo gruby naskórek (np. na podeszwach stóp i dłoni, na łokciach) ponad warstwą ziarnistą pojawia nam się dodatkowa warstwa – nazywana warstwą jasną. To taka osoba, która stoi w kolejce i już, już prawie jest jej kolej do kasy… a osoba przed nią po zapłaceniu za zakupy przypomina sobie, że “jeszcze doładowanie do telefonu” 😉 Warstwa ta składa się z kilku (3-5) warstw świeżo umarłych 😉 keratynocytów (czyli komórek naskórka). Są one tu już silnie spłaszczone.
Nad nią – czyli już przy wyciąganiu portfela z torebki 😉 – mamy warstwę rogową. Jej grubość uzależniona jest od miejsca ciała, na którym byśmy ją oglądali. Komórki wypełnione są tu po brzegi keratyną, a połączenia między nimi zaczynają systematycznie słabnąć i coraz łatwiej je rozerwać. W warstwie złuszczającej mamy właśnie te coraz bardziej luźno leżące komórki, które po prostu – wychodzą ze sklepu 😉

Pazury są właśnie wytworami naskórka. Zbudowane są (tak jak i ludzkie paznokcie) głównie z keratyny i podobnie jak ludzkie paznokcie otaczają ostatni paliczek (paliczek – kość budująca palec). Pazur psa składa się z dwóch blaszek – grzbietowej, twardej (to ta część, którą widać patrząc na psią łapę z góry) i podeszwowej – miękkiej (zobaczycie ją patrząc na psią łapę od spodu). Podobnie jak i w naszych paznokciach, tak i w pazurach jest wolny brzeg, który jest niewrażliwy i niebolesny, a pod nim – macierz. W niej siedzą naczynia krwionośne i nerwy.

Do czego służą pazury? Zuzi na pewno do domagania się pieszczot i drapania 😉 Ale zasadniczo ich funkcja to przede wszystkim ułatwianie poruszania się. Poza tym służą one do bronienia się lub atakowania, a także ułatwiają przytrzymywanie pokarmu w trakcie jego rozrywania.

 

Czy każdemu psu trzeba przycinać pazury?

Zdecydowanie nie. U nas np. dorosłym Śledziom w ogóle pazurów (poza przednimi wilczymi, tzw witaczkami 😉 ) przycinać nie trzeba. Niby nie chodzą zbyt wiele po asfalcie czy betonie (u nas w końcu albo łaki, albo piasek), a jednak pazury są odpowiedniej długości i starte. Dlaczego? Ot, osobnicza predyspozycja i ja raczej obstaję przy tym, że to właśnie stanowi główną przyczynę tego, czy psu trzeba pazury przycinać, czy nie.

Przycinamy za to pazury szczeniakom – pierwszy raz w zasadzie w okolicy 7 dnia życia (zaczynają drapać mamę i niepotrzebnie sprawiać jej tym ból), a później regularnie, w razie potrzeby. Na początku używamy do tego zwykłych cążek do paznokci 😉 a na później zakupiliśmy sobie w MaxiZoo obcinacz do pazurów. Czy jest fajny? Na nasze potrzeby zupełnie wystarczy, ale szczerze mówiąc żaden z niego hit 😉 Niemniej – swoje zadanie spełnia.

W zasadzie po co obcinać psu pazury?

Przede wszystkim dla jego zdrowia i komfortu.
Zbyt długie pazury powodują, że stopa nieprawidłowo układa się na podłożu – stoi na pazurach, zamiast opierać się na opuszkach. Powoduje to ból i dyskomfort, ostatecznie – może stać się przyczyną kulawizny. Ponadto gdy pazur rośnie i nie jest przycinany, to jego rdzeń (czyli ta część z naczyniami krwionośnymi i nerwami) rośnie razem z nim. Przez to – gdy taki zbyt długi pazur się złamie (a jest to znacznie bardziej prawdopodobne niż przy pazurze normalnej długości) mamy dużą szansę na ból i krwawienie.

W ramach demonstracji – łapa psiego adopciaka naszych znajomych, którego pazury jak widać zarosły. Tu – przed przycięciem:

długie pazury, łapa podparta na pazurach na podłożu, jeden z pazurów wygina się na bok

Musicie pamiętać, że gdy pazury już mocno odrosną, to nie da się ich przyciąć prawidłowo za jednym razem – zwyczajnie, trzeba brać pod uwagę, że skoro długo były hodowane, to i rdzeń w nich jest już długi. Oznacza to, że musimy przycinać je “na raty” – tak, by pozwolić się rdzeniowi powoli cofać. Tak właśnie zrobiłam w przypadku ONka znajomych – macie tu zdjęcie po pierwszym obcinaniu 🙂

pazury po pierwszym przycięciu – łapa się na niech nie opiera, pazur który się wyginał ustawiony jest prosto

Widać wyraźnie, jak inaczej psia stopa się ustawia na podłożu. Przerośnięte pazury sprawiały już Gorgonowi ból – po obcięciu chodzi swobodnie. Przed nami jeszcze kilka takich sesji, aby doprowadzić łapy do porządku, ale pierwszy krok został wykonany 🙂

Jak to zrobić?

Jeśli Wasz pies nie miał jeszcze nigdy obcinanych pazurów, zacznijcie od zaopatrzenia się w dużą ilość smakołyków. Proponuję wystartować od nagradzania psa za samo spokojne zachowanie najpierw przy dotknięciu łapy (wiele psów tego nie lubi), później – za gmeranie palcami przy pazurach, dotykanie cążkami, a na sam koniec – obcinanie. Czyli jak zwykle z rzeczami, które mogą być dla psa mało przyjemne – metoda małych kroczków.
Nam z Gorgonem (ONek znajomych) poszło błyskawicznie i łatwo, ale to jest po prostu stateczny, spokojny psi senior 😉 Zachowywał się wzorowo i nawet nie drgnął.

 

Pazury przycinamy tak, by linia cięcia stanowiła przedłużenie opuszka. Używamy do tego cążek lub pilnika/frezarki do pazurów. Ja preferuję tą pierwszą opcję – mam wrażenie że wibracje frezarki łaskoczą i drażnią (w każdym razie mnie 😉 ) – cążkami to jeden szybki ruch i po sprawie.

A wy? Obcinacie pazury swoim psom?

Komentarze