Bez zbędnych wstępów… dziś będziemy bić się w pierś.
Łatwo nie przyszło, łatwo też i nie poszło… ale szybko – owszem. Do rzeczy.

 

Pewnie część z Was wie, że ostatnio w naszym sklepie pojawiła nowa marka karm, której zresztą zostaliśmy oficjalnym ogólnopolskim dystrybutorem – Seven. Od początku zainteresowanie było duże – zresztą nic dziwnego, składy karm bardzo ciekawe, duża ilość nietypowych rodzajów mięsa, kompozycje odpowiednie dla alergików… przepis na sukces.

Od pewnego już czasu szukaliśmy nowej marki karm, która mogłaby spokojnie leżeć obok Simpsonsa w naszym sklepie. Łatwo nie było, chcieliśmy coś wyjątkowego, unikalnego, od ludzi, którzy mają podobna filozofię prowadzenia firmy do naszej – czyli najważniejsze to być uczciwym w stosunku do klienta (dlatego też powstaje ten post)… no i wydawało nam się, że trafiliśmy w dziesiątkę, gdy napotkałam markę Seven Animal Feeds w internetach.

Potem poszło już szybko – błyskawicznie skontaktowaliśmy się z producentem i bardzo szybko doszliśmy do porozumienia – wydawało nam się, że faktycznie myślą o biznesie tak jak my, a do tego znają się na rzeczy.

Na stronie marki możecie przeczytać:

For the last 30 years, Walter sat on a recipe that he was unable to bring to the market due to the lack of the right technology. He wanted to create the most natural dog food using locally sourced, human grade meat, fresh fruit and vegetables. Now, thanks to the latest patented Freshtrusion technology this has been made possible and Walter is able to bring Seven to the market.

Through Walter’s farming contacts we have been able to source the best British ingredients such as Hereford Chickens, Suffolk Duck, Welsh Lamb and Scottish Salmon to create a fresh meat kibble.

Due to Walter’s feelings towards the commercial pet food industry, he decided that Seven should only be available through specially selected knowledgeable stores who share his vision of health and vitality though nutrition.

All Seven recipes are signed off by an independent vet.

A z rozmowy z firmą dokładnie takie odnosiliśmy wrażenie: ludzie, którzy wiedzą co i jak robią.

Szybko złożyliśmy nasze pierwsze duże zamówienie i karma dotarła do magazynu.

Od początku wiedzieliśmy, że marka korzysta z taśmy produkcyjnej w większej firmie, ale nie było to dla nas niczym dziwnym – nie mamy złudzeń, nikt nie zaczyna od własnej fabryki, to tak nie działa. To sytuacja normalna i powszechna. Niestety, to nie koniec historii.

Wczoraj, w facebookowej dyskusji pod postem, jedna z klientek zwróciła nam uwagę na coś, co sprawiło, że aż zrobiło mi się słabo. Po wrzuceniu składu karmy Seven w google… wyskakuje kilka/kilkanaście (w zależności od rodzaju) innych karm, o identycznym składzie, ale innej marki. Zamarliśmy.

Natychmiast napisaliśmy wiadomość do producenta z prośbą o wyjaśnienie tej sytuacji, ale równolegle szukaliśmy odpowiedzi. Znaleźliśmy ją bardzo szybko.

Po wrzuceniu w google numeru licencji weterynaryjnej nadrukowanego na worku Seven (GB193E1446) łatwo docieramy do firmy zajmującej się wytwarzaniem karmy. Mają nawet polską wersję strony.
Ze strony dowiadujemy się, jakich technologii używają, ale także, że mogą stworzyć dla nas naszą własną markę karmy w ciągu 7 dni. Możemy sobie wybrać składy z 70 receptur dostępnych u nich, a oni karmę nam zapakują w worki, które sobie zaprojektujemy (albo oni zaprojektują dla nas), zmagazynują albo wyślą do nas. Nawet 1 worek sobie możemy tak zamówic.

Wspaniale, prawda?

No niezbyt, bo ta cała akcja polega na pakowaniu dokładnie tej samej karmy w różne worki. Dlatego właśnie możecie znaleźć karmy o identycznym składzie brandowane przez różne marki – w magiczny sposób nie tylko skład jest identyczny, ale choćby i wygląd granulek.

 

Tak, nie sprawdziliśmy tego. Tak, zgadza się – nie wpadliśmy na to, żeby wrzucać skopiowany skład w wyszukiwarkę i sprawdzać, czy ktoś nie sprzedaje tego samego. Nie pomyśleliśmy, że ktoś mógłby mieć tak absurdalny pomysł na biznes jednocześnie dopisując do niego taką historię… oczywiście, to nie zmienia jakości tych karm, która jest naprawdę bardzo wysoka – tu nie mam żadnych wątpliwości. Zmienia tylko nasze podejście do tej marki.

To nie jest coś, z czym chcemy być kojarzeni. Taki pomysł na biznes jest mega daleko od tego, jak my podchodzimy do naszej firmy, jak traktujemy naszych klientów i jak chcemy dalej funkcjonować. W związku z tym podjęliśmy decyzję o tym, by z marki Seven zrezygnować. Nie chcemy angażować się w coś, co nie jest do końca prawdziwe i unikatowe.

Karma, która przyszła w ostatniej dostawie będzie do nabycia u nas w sklepie, ale więcej dostaw nie będzie. Przykro nam jest bardzo z tego powodu, bo mieliśmy nadzieję na to, że będziemy mieć dla Was coś ciekawego, nowego, atrakcyjnego… a wyszło jak wyszło. Chcemy być w porządku w stosunku do Was i nie chcemy ściemniać.

 

Zapytacie pewnie, jak firma zareagowała na naszą prośbę o wyjaśnienie. Otrzymaliśmy odpowiedź, że składy są jedynie podobne i to normalne (no niestety, są identyczne… i zupełnie przypadkiem wszystkie te marki są produkowane w tej samej fabryce), ale żebyśmy się nie martwili, bo większość z nich nie jest dostępna poza UK. Zostawiam tę odpowiedź Waszej ocenie.

 

W każdym razie – możemy Was tylko przeprosić, za to, jak to wyszło. Nie chcieliśmy być w stosunku do Was nieuczciwi – po prostu nie przyszło nam do głowy, że ktoś może wpaść na taki pomysł na biznes. Następnym razem na pewno będziemy ostrożniejsi i na wszystkie sposoby sprawdzimy potencjalną nowość…

Komentarze