Dzisiaj poznacie 5 ulubionych suszonych gryzaków, które Śledzie lubią sobie pociumkać wieczorami (od razu zaznaczam: nie dajemy psom gryzaków wędzonych ani wzbogacanych wapniem – nic dobrego to nie wnosi; dostają wyłącznie naturalne, suszone gryzaki) 🙂 To również i nasze ulubione gryzaki – w końcu kto nie lubi sprawiać przyjemności własnemu psu 😉

 

1. Kość wołowa

To jest nasz zdecydowany zwycięzca, święty graal Śledzi, ziemia obiecana i najwyższe odznaczenie. Jest wielka (więc i bezpieczna – trzeba ją skrobać), starcza na długo, ze środka można wygrzebać mnóstwo pyszności… ostatnio kości przekrajamy na pół (a w zasadzie Śledziowy przekraja 😉 ), bo przenieść takiego gnata w całości to w zasadzie sprawnie umiał tylko Mieszunio 😉 a tak każdy może się usadowić z kostką w dowolnie wybranym miejscu.

To również jedyny z gryzaków który bywa u nas w domu w formie surowej – ale tylko latem. Nie zniosłabym takich ekscesów na dywanie!

 

2. Uszy wołowe

Miejsce drugie, ale również opcja przez Śledzie bardzo lubiana – zarówno w wersji gołej, jak i z futrem. Zajmują im ok 20 minut, są duże i można je ciumkać i przeżuwać. Zjadają je oczywiście do samego końca. To u nas spoko wyjście na wieczór po pracowitym dniu – w sam raz na zjedzenie czegoś pysznego przed snem.

 

 

3. Noga jelenia

Ten gryzak przetestowaliśmy na wszystkich Śledziach dość niedawno (wcześniej próbowała jej tylko Ryba), ale znalazł się wysoko w naszym rankingu, bo jest naprawdę świetny! Również w wersji ze skórą lub bez (ale te futrzaste są fajniejsze!), to już jest zabawa na dłuższy czas. Kopytko można wszamać na początek i w całości (fajnie da się je pogryźć), a później można przez długie godziny delektować się resztą nogi. Jest sporo delikatniejsza niż kość wołowa, ale mimo wszystko nadspodziewanie trwała.

 

 

4. Róg wołowy

To również hicior ostatnich tygodni.

Na początku wydawało nam się, że to raczej taki mniej trwały gryzak, w zasadzie bez szału… ale popularność rogów w naszym sklepie wzbudziła nasze podejrzenia 😀 okazuje się, że to nie dość, że wytrzymały, ale jeszcze bardzo atrakcyjny dla Śledzi! Fajnie można go skrobać zębami, jest lekki i mobilny. Super. Będą dostawać go jeszcze częściej!

 

5. Gryzak z poroża jelenia

Poznaliśmy je jakieś 2 lata temu i zachwyciliśmy się – bezzapachowe, wytrzymałe (ale takie serio MEGA wytrzymałe), łatwo je wszędzie ze sobą zabrać i (jak dobierze sie odpowiednią wielkość) to są bardzo bezpieczne. Śledzie je bardzo lubią, nasze szczyle (gdy mieliśmy miot) też gryzaki z poroża pokochały. Gdy psy przestają się nimi interesować wkładamy je na 30 sekund do wrzątku i zabawa zaczyna się od nowa <3

 

Jak widać jesteśmy fanami głównie wołowiny i jelenia 😉 ale łatwo da się to wyjaśnić – po prostu mając psy takiej wielkości jak my nie ma innego wyjścia, jeśli gryzak ma być bezpieczny… i starczyć na dłużej niż 2 minuty (tak, pamiętam do dziś, jak kiedyś skusiłam się na baranie uszy… to było na jedno chapsnięcie 😉 )

A jakie są Wasze ulubione gryzaki? Piszcie!

 

 

Komentarze