fbpx

Oj, ostatnio z czasem u nas krucho… Maluszki stały się mocno absorbujące, socjalizacja sama się nie zrobi, poza tym jemy już z miseczek, wiec jest sprzątania a sprzątania… 😉 W końcu jedzenie bez łapiszonka w misce to nie jest pełny posiłek, ot co.

No ale ad rem, jak to mawiała moja pani polonistka w liceum 🙂

Jakiś czas temu, pod postem o „specyficznych” nabywcach szczeniątTrend z seterem rzuciła pomysł, ze przydałby się poradnik dla potencjalnych właścicieli. Tak sobie myślę… że pomysł świetny 🙂 no i mam nadzieję, że będzie dla kogoś przydatny.

Od razu zaznaczam: piszę to wszystko ze swojej perspektywy jako hodowcy. Mam świadomość, że różni hodowcy mają różne podejście, ale myślę, ze napiszę rzeczy w pewien sposób uniwersalne, jeśli zwracamy się do dobrego hodowcy.

Przede wszystkim: pytajcie. Tak też uda Wam się odróżnić dobrego hodowcę od złego. Dobry hodowca nie dość, że z chęcią odpowie na każde pytanie, wyjaśni 5 razy jeśli trzeba, to jeszcze z radości zaklaszcze uszami, że chcecie pytać. Pytania – im więcej, bardziej dociekliwe i konkretne – to znak, że potencjalny nabywca się interesuje. Że przemyślał sprawę, że spędził ileś czasu na rozmowach rodzinnych na ten temat, że poczytał o rasie… że w jego głowie narodziły się jakieś przemyślenia. Więc nie dość, że nabywca aktywny, że szukający… to jeszcze myślący. Super początek!

Skoro Wy możecie pytać i oczekujecie szczerych odpowiedzi, to sami musicie być szczerzy w rozmowie z hodowcą. Zada Wam zapewne tryliard różnych pytań i będzie chciał prawdziwych odpowiedzi. Nie ściemniajcie – jeśli na jakieś pytanie nie umiecie odpowiedzieć, to o tym powiedzcie. Jeśli czegoś nie przemyśleliście – powiedzcie „nie myśleliśmy o tym”. Jeśli coś nie będzie w Waszym wypadku możliwe – bądźcie szczerzy. Jesli cena szczeniaka jest za wysoka – szczerze o tym powiedzcie.

Przyjedźcie odwiedzić hodowlę. Jeśli znaleźliście odpowiednią przed narodzeniem szczeniąt – przed ich narodzeniem również przyjedźcie. Taką inicjatywą zarobicie naprawdę dużego plusa. Poproście, by móc pójść z hodowcą i jego psami na spacer – chciejcie ich poznać.

Zauważyliście? W zasadzie duża część tego, o czym mówię, sprowadza się do Waszej inicjatywy w rozmowie.

Na koniec – kilka rzeczy, które mnie osobiście mocno denerwują w rozmowach z potencjalnymi nabywcami moich szczeniąt:

  • brak przedstawienia się na początku rozmowy telefonicznej;
  • dzwonienie w chorych porach – choćby późno wieczorem;
  • zaczynanie rozmowy od pytania o cenę;
  • mówienie, że chce się zarezerwować szczenię i późniejszy brak kontaktu – jakby nie można było zadzwonić i powiedzieć, że jednak się rezygnuje;
  • ściemnianie – do tego jeszcze nieumiejętne 😉
 

 

Komentarze