fbpx

Nie każdy musi być psiarzem. Więcej powiem – nie każdy musi lubić psy! Tylko jak się odnaleźć w sytuacji, gdy np. przychodzisz (jako nie-psiarz) do swojego psiolubnego znajomego w odwiedziny? Albo jak postępować, gdy spotykasz psiarza z jego psem na spacerze? Dzisiaj krótki poradnik, aby pomóc Wam nie tylko czuć się w towarzystwie psioluba i jego pupila swobodnie, ale też wiedzieć, jak się zachować by nikogo nie urazić.

Na spacerze

Jeżeli spotykasz znajomego z psem i zatrzymujecie się, aby porozmawiać, a Ty nie masz ochoty na wchodzenie w interakcje z psem, to najskuteczniejszą opcją będzie zignorowanie go (nie znajomego – psa). Zapewne będzie chciał Cię obwąchać – jeśli będziesz stał nieruchomo i na to pozwolisz, to zrobi to szybko i będzie po temacie. Niezależnie od tego, czy psy lubisz czy nie, to pamiętaj, że są to bardzo inteligentne zwierzęta z rozbudowanym systemem socjalnym i potrzebami. I oczywiście – możesz grzecznie znajomego poprosić, aby psa zabrał (co zresztą polecam, jeśli pies np. na Ciebie skacze), ale… zastanów się, czy faktycznie to psie obwąchiwanie jest dla Ciebie na tyle niekomfortowe czy kłopotliwe.

Jeśli przy tym spotkaniu jednak chciałbyś wejść w jakiś kontakt z psem znajomego zacznij od zapytania go (znajomego, nie psa), czy możesz. Pamiętaj, że psy bywają różne – to, że Ty masz na interakcję ochotę nie oznacza, że ma na to chęć pies, albo że jest to dla Ciebie i jego bezpieczne. Jeśli znajomy się zgodzi fajną sprawą byłoby, gdybyś go zapytał – w jaki sposób powinieneś to zrobić – na pewno chętnie Ci podpowie najlepszy sposób podejścia do jego psa, a jednocześnie gwarantuję Ci, że zyskasz w jego oczach.

jest jedna, podstawowa zasada: nigdy nie głaskaj obcego psa po głowie

Co zrobić, gdy mijasz obcego psa z właścicielem na spacerze? Przede wszystkim, błagam – nie cmokaj, nie gwiżdż, nie wołaj psa w żaden sposób. To bardzo częste zachowanie (jeśli nie masz psa, to pewnie sobie nie zdajesz sprawy, jak częste), a jednocześnie – bardzo denerwujące. Nie każdy pies jest w stanie takie bodźce zignorować (i to nie musi być wina mitycznego braku wychowania), a czasem po prostu będziesz w ten sposób przeszkadzał w ćwiczeniach, które mogą być w tym momencie wykonywane. Ty – jako „wołacz” – nie masz z tego żadnej korzyści (chociaż – może mi ktoś wreszcie wyjaśni, po co ludzie w ogóle to robią? bo może czegoś nie widzę?), a jednocześnie możesz po prostu powodować zagrożenie dla samego siebie.

Niestety niejednokrotnie zdarzyło mi się, że byłam na spacerze ze Śledziami (czyli miałam na smyczy 4 albo 5 psów), a ktoś postanowił na nie cmokać albo w inny sposób wołać… i o ile ja nad nimi panuję i o tym wiem, to już „wołacz” nie wie. Serio, ktoś miałby ochotę spotkać się z 4 bardzo dużymi psami, które wyrwały się właścicielowi?

Jeżeli jednak widzisz na spacerze właściciela z np. psem rasy, która Cię zaciekawiła, to możesz po prostu podejść do nich (podejść, nie podbiec). Większość z nas, psiarzy, nie będzie miała nic przeciwko, jeśli zachowasz się kulturalnie i zaczniesz pytać o psa (tylko błagam, niech pierwszym pytaniem nie będzie „ile takie kosztują”). Psioluby zazwyczaj uwielbiają gadać o swoich pupilach i jeśli tylko nie będziesz zachowywać się niegrzecznie, to chętnie z Tobą pogadają.

Co w sytuacji, gdy biegnie do Ciebie pies, który nie jest pod kontrolą właściciela? Przede wszystkim: nie panikuj. Nie krzycz, nie machaj rękami, nie próbuj go kopnąć – w ten sposób tylko pogorszysz sytuację. To nic przyjemnego, ale pamiętaj, że musisz zadbać o swoje bezpieczeństwo, a to bezpieczeństwo jest dużo bardziej prawdopodobne, jeśli będziesz posługiwał się zrozumiałymi dla psa sygnałami, które świadczą o niechęci do konfrontacji.
Najlepszą opcją jest znieruchomienie w ustawieniu bokiem do psa, założenie rąk na piersiach, nie patrzenie na psa i nie wydawanie z siebie żadnych dźwięków. W ogromnej większości przypadków będzie to zupełnie wystarczające, by pies po kilku chwilach stracił zainteresowanie Tobą, co najwyżej Cię obwąchał i odszedł.

W domu psiarza

Zacznijmy od jednej, bardzo istotnej rzeczy. Jeśli bardzo nie lubisz psów, nie tolerujesz ich, nie jesteś w stanie przebywać w ich towarzystwie albo się ich panicznie boisz… to po prostu nie przyjmuj zaproszenia. Spotkaj się ze znajomym w innym, neutralnym miejscu – będzie zdrowiej dla Ciebie i dla niego. Szkoda waszych nerwów.

Dlaczego o tym mówię? Bo sama tego doświadczyłam i wiem, jak na mnie działają teksty (a w zasadzie działały kiedyś, bo teraz nie mam już z nimi styczności) na temat tego, że powinnam zamknąć psy bo ktoś przyszedł w odwiedziny i nie lubi/boi się. Moją odpowiedzialnością jest zadbać o to, by moje psy nie były uciążliwe dla gości (i mam tu na myśli np. skakanie po gościach, żebranie przy stole itp), ale moje psy to członkowie rodziny… i brutalnie rzecz ujmując to one są moimi domownikami, nie znajomi. I tak, jak ja nie oczekuję, że ktokolwiek z moich znajomych będzie zamykał swoje dzieci w łazience, bo ja ich nie lubię, tak samo nie zgadzam się na takie akcje w stosunku do moich psów.

Jeśli jednak zdecydowałeś się na odwiedziny u psiarza to pamiętaj, żeby zastosować się do zasad, które w jego domu panują (w zasadzie to mi się wydaje logiczne, niezależnie od tego, do kogo idę w gości – bo jeśli u moich znajomych w domu zdejmuje się buty, to nie dyskutuję – zresztą, jak z wszystkimi innymi zasadami). Dlatego, jeśli Twój znajomy Cię o coś prosi, to po prostu się do tego dostosuj. Podam Ci przykład – u mnie, gdy ktoś przychodzi w odwiedziny, psy czekają za bramką w korytarzu przy kuchni, aż się uspokoją – zawsze wtedy proszę o nie wchodzenie z psami w interakcje, nie zaczepianie, nie mówienie do nich i nie wołanie. Zawsze tłumaczę, że gdy psy się uspokoją, to je wypuszczę i będzie można je głaskać – ale nie przez krótką chwilę na początku. Podobne zasady panują u mnie na wszystkich posiadówkach związanych z jedzeniem czegoś – psy przy stole się ignoruje, a już na pewno nie daje się im NIC do jedzenia.

Ta zasada jest bardzo istotna – dokarmianie psa bez zgody właściciela jest absolutnie niedopuszczalne i może być dla psa niebezpieczne. Tak, jak ludzie mogą pewnych rodzajów pożywienia nie tolerować, tak samo psy mogą być alergikami i mieć nietolerancje pokarmowe (pomijając w ogóle behawioralny aspekt całej sprawy). Jeśli idąc w odwiedziny chcesz przynieść coś dla psa (co jest super miłe!) to zapytaj najpierw właściciela, co to mogłoby być – nikt nie lubi dawać ani dostawać nietrafionych prezentów.

Jeżeli chcesz z psem znajomego się pobawić albo go pogłaskać i znajomy nie ma nic przeciwko – warto wiedzieć, jak to robić. Przede wszystkim wybij sobie z głowy wszystkie pomysły pt. „przytulę pieska” – w wykonaniu obcego jest to dla psa bardzo niekomfortowe (a dla Ciebie – ryzykowne). Poczekaj, aż pies sam do Ciebie podejdzie, daj mu się spokojnie obwąchać. Nie głaszcz „od góry” – czyli po głowie i grzbiecie – dla większości psów, gdy robi to osoba obca, jest to niekomfortowe i może być odczytane jako zagrażające. Jeśli to pies małej rasy, to złym pomysłem jest również podnoszenie go do góry. Najlepszą opcją jest głaskanie po klatce piersiowej, bokach szyj, za uszami oraz po bokach ciała, a jeśli pies „wyłoży się” przed Tobą – również po brzuchu.

Dzieci i pies

Jeśli decydujesz się na odwiedziny u psiarza z dziećmi albo na spacerze ze swoim szkrabem spotykasz obcego psa, to w zasadzie obowiązują wszystkie zasady, o których napisałam wcześniej.

Absolutnie niedopuszczalne są sytuacje, gdy widząc psa mówisz do dziecka „idź pogłaskaj pieska” – stwarzasz wtedy zagrożenie dla swojego potomka. Masz tego świadomość? Zawsze należy zapytać, czy można pogłaskać psa i zawsze należy stosować się do wskazówek właściciela co do sposobu, w jaki masz w tą interakcję wejść. Warto byłoby też przedstawić dziecku te proste zasady dotyczące tego, jakie głaskanie psy lubią, a jaki kontakt jest dla nich niekomfortowy.

W odwiedzinach u psiarza pamiętaj, że tak jak gospodarz odpowiada za swoje psie dziecko, tak samo Ty odpowiadasz za zachowania swojego ludzkiego potomka. Niedopuszczalne jest, aby dziecko wieszało się na psie, zaczepiało go czy naruszało jego strefę komfortu – znowu: to nie tylko nieprzyjemne dla psa, ale również niebezpieczne dla dziecka. Warto wytłumaczyć, że piesek jeśli będzie chciał, to sam podejdzie.

Musisz również zadbać o to, by dziecko bez zgody właściciela psa nie próbowało go dokarmiać. Przemyśl też dobór zabawek, które ze sobą zabiera – jeśli nie będziecie czujni, może się nimi zająć pies.

Nie czuj się także urażony, jeśli Twój psiolubny znajomy w pewnym momencie świetnej (w Twoich oczach) zabawy poprosi o jej przerwanie. On zna najlepiej swojego psa i wie, że czasem nadmiar emocji może być szkodliwy. Jest w stanie również trafnie odczytywać język ciała psa i wiedzieć z wyprzedzeniem, która zabawa jest fajna, a która zaczyna już przechodzić na stronę tej niezbyt dobrej. Uszanuj taka prośbę i nie odbieraj tego osobiście. Czasem takie wyciszenie jest po prostu niezbędne.

Pamiętaj proszę, że dla dużej części nas, psiarzy, nasze psy to członkowie rodziny. Nie ma dla nas znaczenia, czy ci członkowie rodziny chodzą na 2 nogach, czy na 4 łapach – są dla nas ważni, a razem z nimi jest dla nas ważny ich dobrostan.

W zasadzie, tak jak teraz sobie myślę, to te wszystkie zasady można byłoby sprowadzić do dwóch rzeczy: szacunku i empatii. Szacunku do siebie nawzajem i do tego, co i kto jest dla nas ważny, a empatii w stosunku nie tylko do uczuć ludzi, ale również zwierząt.

Komentarze