fbpx

Ta forma zagospodarowania terenu nastawiona na psiarzy zdobyła jakiś czas temu sporą popularność. O ile 10 lat temu takie wybiegi były czymś egzotycznym, to teraz raczej nie budzą w nikim (nawet nie psiarzu) zaskoczenia. No właśnie, tylko czy to fajne, bezpieczne miejsce do spędzania czasu z psem? Ja mam co do tego poważne wątpliwości. Niestety, jak to często bywa, to pomysł dobry… ale jego wykonanie i użytkowanie już mocno średnie.

Pierwszym problemem, który w wybiegach dla psów widzę, to ich powierzchnia i zagospodarowanie terenu. Powierzchnia – praktycznie zawsze zdecydowanie za mała (no i tu w zasadzie nie ma co się dziwić – wybiegi często są w centrach miast, ciężko tam wygospodarować duży teren). Niestety, wybieg o powierzchni 1000mkw to żaden wybieg. Do tego najczęściej takie miejsca są wręcz wypchane „atrakcjami” – pseudo torami agility, pniakami, czasem ławkami i stolikami dla właścicieli. Z tych problemów wynika cała masa kolejnych.

Z tych – nazwijmy to oględnie – atrakcji sportowych nie korzystają przecież profesjonaliści. Najczęściej nie korzystają z nich nawet osoby, które mają o tym (i o psim treningu) jakiekolwiek pojęcie. Gdy dołożymy do tego materiały z których są te wszystkie przeszkody wykonywane (czyli bardzo często np. beton), to ryzyko kontuzji znacząco rośnie. I o ile to oczywiste, że pies może uszkodzić się nawet na zwykłym spacerze, no ale ja np. jestem zwolenniczką minimalizowania ryzyka. Dodatkowo w takie przeszkody bardzo łatwo wpaść psom w trakcie gonitwy czy zabawy – szczególnie, że tereny psich wybiegów do największych nie należą.

Mała przestrzeń to też większe ryzyko międzypsich konfliktów – szczególnie, że na wybiegi przychodzą nie tylko bezproblemowe, dobrze wychowane psy świadomych właścicieli. W zasadzie nie mamy żadnej wiedzy o psach, które tam spotkamy. Część z nich może być np. mocno terytorialnych, a ten terytorializm będzie większy, jeśli przychodzą na wybieg często. Nietrudno, by potraktowały jak intruza np. psa nowego na tym wybiegu.

Teoretycznie większość psich wybiegów ma przed wejściem tabliczki informacyjne z regulaminem – bardzo często pojawia się tam informacja o tym, że psy agresywne nie powinny być wprowadzone na wybieg. Myślę chyba, że nikt z Was nie ma wątpliwości, jak wygląda rzeczywistość. Niestety, nasze społeczeństwo w mniejszości składa się ze świadomych, wyedukowanych psiarzy – zdecydowanie łatwiej spotkać na ulicy statystycznego właściciela pieska-podbiegacza z nieśmiertelnym hasłem na ustach „on się chce tylko przywitać”.

Prawda jest taka, że psie konflikty na takim wybiegu mają ogromną szansę, aby się zadziać. Terytorializm, dużo psów na małej przestrzeni, awantury o zabawki (tak, niektórzy właściciele totalnie bezrefleksyjnie przynoszą na wybieg zabawki swoich psów) i jedzenie (nagradzanie smaczkami), brak ciekawych bodźców i monotonia – to naprawdę nie jest nic dla psa korzystnego. Jeśli do tego dodamy powszechną w naszym społeczeństwie nieznajomość komunikacji niewerbalnej, sygnałów uspokajających, psich potrzeb i emocji to mamy gotowe problemy. Taki wybieg nie jest dla psa niczym naturalnym – dorosłe, obce sobie psy nie mają powodu się ze sobą bawić (nic w tym naturalnego), a na takim wybiegu zmuszamy je do bliskich interakcji z psami, których nie znają.

Warto pamiętać o jeszcze jednej kwestii. Stłoczenie psów na małej przestrzeni, poza ryzykiem problemów związanych z behawiorem rodzi także większe ryzyko transmisji chorób zakaźnych. Cyklicznie psy odwiedzające takie wybiegi łapią kaszel kennelowy czy różne zakaźne biegunki – i nie ma w tym nic dziwnego. Oprócz tego, że nie mamy żadnego wpływu na to, jak „grzeczne” (oczywiście to skrót myślowy, ale myślę, że wiecie o co mi chodzi) psy przychodzą na wybieg, to nie mamy też żadnego wpływu na to, czy przychodzą na niego psy zdrowe.

Nie mam wątpliwości, że sama idea psiego wybiegu jest super. Gdyby była to odpowiednio duża przestrzeń, zabezpieczona wysokim ogrodzeniem ze śluzami wejściowymi, na której przebywałyby tylko i wyłącznie psy świadomych psiarzy, to byłoby świetnie. Niestety nie mamy na to na ten moment szans, dlatego ja sugeruję wybrać rozwijający spacer w różne miejsca, jeśli to konieczne to na długiej lince – na pewno będzie ciekawszy i bezpieczniejszy.

Komentarze