fbpx

Karzecie swoje psy? Jeśli tak, to w jaki sposób?

Ja od kilku dni intensywniej się nad tą kwestią zaczęłam zastanawiać.. nie ukrywam, ze i rachunek sumienia się do tych rozważań zaplątał 😉

Skąd w ogóle pomysł karania psa? 
Metody szkolenia psów oparte na karceniu zapoczątkował w swojej książce „Training dogs. A manual” Kondar Most, wojskowy (przypadek? nie sądzę 😉 ). Książka ukazała się na początku XX wieku i była w tamtych czasach (i sporo, sporo później) biblią szkolenia psów. Podkreślała, że relacje człowieka i psa oparte sa na hierarchii, którą odpowiednio ustalić i utrzymać może właściciel jedynie przy użyciu siły fizycznej. No cóż, gdyby to była prawda, to miałabym poważny problem – wyobraźcie sobie chudą rudą próbującą siła przekonać o czymkolwiek dorosłego samca czernysza (ok. 65-70kg) albo nawet i berna (ok. 50kg). Taa…

Myślicie, że ta teoria wymarła? A gdzie tam! Mnisi z New Skete, popularny ruch tworzący również podręczniki szkolenia, od kilkudziesięciu lat propagują tę teorię! Próbują szukać analogii w zachowaniach psich i wilczych, stosują często i gęsto tzw alpha roll potrząsanie trzymając za skórę na karku.
Co o tym myslę? Nie, nie i jeszcze raz nie.

Zdecydowanie bliższe jest mi podejście prezentowane przez np. dr Dunbara czy chociażby Johna Bradshawa. Wg nich to, że pies źle się zachowuje nie ma nic wspólnego z tym, ze chce „wyższej pozycji w hierarchii” a już na pewno nie wymaga to karania – no i na pewno nie fizycznego. Twierdzą (i jestem pewna, ze jeśli przyjrzycie się zachowaniom swoich psów, to tak jak ja – pacniecie się w czoło i uznacie „kurde, racja!”), że złe zachowanie wynika z tego, że w przeszłości było one nagradzane – niekoniecznie świadomie – to nieumyślne wzmocnienie.

Staram się (i wychodzi mi to całkiem nieźle, odkąd zaczęłam podchodzić do sprawy świadomie) stosować wyłącznie kary negatywne. Czyli właściwie co?

Rozróżniamy 2 rodzaje kar: kary pozytywne i negatywne. Nie dajcie się zwieść nazwom, w karze pozytywnej nic fajnego nie ma!
Kara  pozytywna to np. używanie kolczatki. Co się dzieje gdy pies ciągnie? Doznaje dyskomfortu fizycznego. Po co? By przestał ciągnąć (to czy ta metoda działa czy nie, to zupełnie oddzielna kwestia). To jest własnie zasada działania kary pozytywnej. Innimi przykładami będzie chociażby obroża elektryczna czy popularna obroża zaciskowa (dławik).
Mówiąc o karze pozytywnej nie sposób nie wspomnieć o tzw. negatywnym wzmocnieniu. Ta metoda jest jak dla mnie również niedopuszczalna, ale stosowana (nie wiem szczerze powiedziawszy czy nadal, ale na pewno kiedyś) do uczenia psów mysliwskich aportu – to metoda wymuszonego aportowania. Polega na tym, że pies uczy się zachowania, które eliminuje ból zadawany przez…. „tresera”. Powtarzanie wzmacnia umiejętność.
Nie przeczę: kary pozytywne i negatywne wzmocnienie są bardzo skuteczne (zakładając, ze stosowane są w odpowiedni sposób, z odpowiednim natężeniem i w odpowiednim momencie). Naprawdę. Za ich pomocą odnosi się naprawdę błyskawiczne efekty. Tylko co wtedy z naszą relacją z psem? Co z naszym sumieniem?

Z tego właśnie powodu ja stosuję kary negatywne. Na czym polegają? W skrócie: pies zostaje pozbawiony czegoś, czego oczekuje. Najprostszy przykład: pies skacze, gdy przychodzisz do domu. Karą negatywną w tym momencie będzie odwrócenie się plecami, założenie rąk na piersiach i nie reagowanie, dopóki się nie uspokoi. Pies nie dostaje tego, czego chciał – zainteresowania – ale tez nie dzieje mu się krzywda. Do tego wszystkiego uczy się, że zainteresowanie otrzyma, gdy będzie zachowywał się spokojnie.
Karę negatywną jest też trudniej źle zastosować (choć oczywiście się da – np. jeśli we wspomnianej wyżej sytuacji ignorowanie psa nie będzie pełne lub skończy się, zanim pies się uspokoi), więc mamy mniejszą szansę narobić sobie problemów 😉

Podsumowując: nie karam pozytywnie, za to jeśli muszę – to wyłącznie negatywnie. Staram się myśleć, co robię, bo psy nie uczą się tylko wtedy, gdy wezmę kliker do ręki i coś zaczynam z nimi robić- uczą się cały czas, obserwując i wyciągając wnioski z naszych zachowań.

Na koniec: mały bonus, czyli moje obserwacje, jak psi dorośli karzą szczenieta 🙂

 

Mam tę unikatową możliwość obserwowania relacji maluszków z dorosłymi psami od tak naprawdę samego początku – nie tylko u siebie w hodowli, ale też w hodowlach zaprzyjaźnionych + relacje moich psów w wieku szczenięcym z obcymi psami.
I wiecie co? Widuję w 99,5% wyłącznie kary negatywne.
Gdy maluchy przeginają – dorośli po prostu odchodzą, czasem jest to poprzedzone warknięciem, ale raczej nieczęsto. Nigdy nie widziałam wśród znajomych psów, by którykolwiek dorosły potraktował szczeniaka za pomocą alpha roll (czym innym jest, gdy szczeniak sam, w geście submisji chociażby, wykłada się przed dorosłym brzuchem do góry), nigdy nie widziałam, by którakolwiek matka łapała młode za kark i potrząsała nimi w celu ukarania ich (bo czym innym jest przecież przenoszenie maluszków w pysku). Gdy maluchy przeginają między sobą – dorośli po prostu wchodzą między nie, w ten sposób zapodając im sygnał uspokajający.
Te obserwacje utwierdziły mnie w przekonaniu co do słuszności moich metod.

 

Komentarze